Właśnie zdałam sobie sprawę z faktu, że to mój ostatni tydzień wakacji. Zajęcia na uczelni zaczynam dopiero w październiku, ale od następnego poniedziałku wracam do pracy #1 (praca #2 trwa do końca września) i wolnego czasu będzie jeszcze mniej.
Nie będę nawet wspominać o moich wakacyjnych postanowieniach, bo aż wstyd, że mało co udało mi się wykonać. Nie wiem czy to kwestia wyjątkowo kiepskiej organizacji (co w moim przypadku jest raczej dziwne i rzadko spotykane) czy jakichś innych zewnętrznych czynników. Jedyne co mogę zrobić w tej sytuacji to nie załamać się (próbuję!) i spróbować rozłożyć w czasie wszystko to, co planowałam zrobić w czasie wakacji. Nie cierpię, kiedy zmieniają mi się plany i w przeszłości zdarzały się małe ataki paniki kiedy okazywało się, że doba jednak jest za krótka na te wszystkie zaplanowane zadania (nie żartuję). Tak więc głęboki wdech i idziemy dalej.
Udało mi się za to w 99% dokończyć przeprowadzkę. Wciąż jest parę rzeczy, które chętnie bym kupiła, ale są to już tylko drobiazgi, które mogą poczekać. Kocham wszystko związane z wystrojem wnętrz i zakupami "domowymi", ale przeprowadzek nie znoszę. Pakowania jeszcze bardziej.
Na pocieszenie, żeby nie było, że kompletnie nic nie robię, zabrałam się za zmianę szablonu. Taka niespodzianka na początek roku.
bardzo ładna zmiana szablonu:)
OdpowiedzUsuńja postanowiłam zmienić adres bloga z martoohna na rodzinkafr. u Ciebie zmiana na plus, mam nadzieję, że moja okaże się również udana:)
dziękuję, cieszę się, że się podoba ;)
Usuńjuż zaglądam do Ciebie zobaczyć co tam nowego ;)
Ja jeszcze się cieszę wakacjami... bo rok zapowiada się ciężki
OdpowiedzUsuń