Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uni. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lutego 2015

So much fun.

Styczeń to najgorszy miesiąc. No prawie. Gorsze jest tylko połączenie maja i czerwca, czyli letnie wydanie największego wroga studentów - sesji. W tym roku, żeby było zabawniej, mam na głowie sesję na dwóch kierunkach, pisanie magisterki i do tego nową pracę (będę uczyć przyszłe pokolenia języka angielskiego w szkole językowej, jeśli kogoś to interesuje).
Na brak zajęć i innych przyjemnych rzeczy nie narzekam. So much fun!

Żeby nie było, że tylko narzekam, nauczyłam się przez ten czas wielu pożytecznych rzeczy:

- gotowanie i sprzątanie jest o wiele przyjemniejsze i ciekawsze niż nauka dialektów niemieckich
- po raz pierwszy od dłuższego czasu doceniłam bardzo przydatną funkcję budzika - drzemkę
- mam wspaniałego współlokatora, który raz już chciał sprawdzać, czy żyję, bo od rana siedziałam nad notatkami i ruszyłam się z pokoju dopiero w porze obiadu
- chorowanie w czasie sesji sucks! 
- ale okazuje się, że funkcjonowanie w trybie spanie, jedzenie, leki, nauka działa całkiem nieźle

Zostały mi już nieco ponad trzy dni wolnego, zanim kochanym dzieciom skończą się ferie i wrócę do pracy. Zamierzam porządnie odpocząć. I pójść na zakupy. W końcu jakaś nagroda mi się należy.

poniedziałek, 7 lipca 2014

This is the end.

Dzisiaj była moja słynna obrona.
Po raz ostatni weszłam do znienawidzonego przeze mnie budynku. Klaustrofobiczna Katedra znajdująca się na końcu świata, zamiast po ludzku na kampusie.
Po raz ostatni widziałam niektórych wykładowców, z którymi już nigdy nie będę mieć zajęć.
Po raz ostatni spotkałam się z moją ukochaną grupą, z którą naprawdę zżyłam się przez te 3 lata. 

Nie będzie już wspólnego obgadywania podczas okienek, masowych wycieczek do Maca po kawę, tłumaczenia tekstów na ostatnią chwilę i długich konferencji na skype.
Nie będziemy już narzekać na to, że jest za zimno/za gorąco/za dużo do zrobienia/za mało do zrobienia itp.
I tego wszystkiego będzie mi najbardziej brakować.

Ale to nie wszystko.
Od dzisiaj mam wyższe wykształcenie (a jak mój dziekanat się ogarnie to nawet będę mieć na to papierek) i powinnam już poważniej myśleć o swojej przyszłej karierze zawodowej. Więc spędzam całe popołudnia szukając studiów podyplomowych i zastanawiając się nad tym, co może mi się kiedyś przydać.

A obrona poszła całkiem dobrze, skończyłam studia z 4,5 na dyplomie, więc mogę być z siebie zadowolona.

Oficjalnie mam już wakacje!

instagram.com/jusstinne_ann