niedziela, 31 sierpnia 2014

Aktualizacja || Blog Update

Przez ostatni tydzień prawie nie zaglądałam na bloga. Dziś w końcu znalazłam chwilę czasu, żeby opowiedzieć Wam co się przez ten czas działo. Osoby śledzące mnie na Instagramie mogą domyślać się o co chodzi.

Udało mi się załatwić dwie istotne sprawy - odebrać dyplom (oficjalnie mam już papier na to, że skończyłam studia I stopnia) i znaleźć mieszkanie. O ile ta pierwsza kwestia była tak naprawdę tylko formalnością, to ta druga była o wiele poważniejsza. Każdy kto szukał kiedyś mieszkania czy pokoju wie jak ciężko znaleźć coś idealnego. Ja po miesiącu intensywnego szukania miałam już dosyć (wspominałam o tym pisząc post o Sposobach na relaks). Na szczęście w końcu się udało znaleźć coś zbliżonego do tego, co chciałam. Jedynym minusem jest lokalizacja, ale odrobina spaceru na przystanek mi nie zaszkodzi. Przestałam się łudzić, że znajdę coś idealnego - tak dobrze to nie ma! Ale najważniejsze jest to, że mam gdzie mieszkać i za dwa tygodnie się wprowadzam.

W związku z przeprowadzką czeka mnie znowu mnóstwo zakupów i spędzę dużo czasu na urządzaniu pokoju, więc pewnie nie będzie mnie zbyt często w sieci. Jednak pomyślałam, że mogę to wykorzystać i postarać się przez ten wrzucać posty, które będą dotyczyć tego co będę robić - wszystko związane z przeprowadzką, urządzaniem i porządkami (zwłaszcza w kosmetykach - kierując się zasadą minimalizmu - poświęciłam mu poprzedni post - stwierdziłam, że przeprowadzka to idealny czas, żeby na dobre pozbyć się nieużywanych kosmetyków, po co mi dodatkowy bagaż).

Od października wracam już z regularnym blogowaniem i różnorodnością tematów, więc jeśli jest coś, o czym chcielibyście przeczytać dajcie znać w komentarzach lub przez zakładkę 'kontakt' po prawej stronie.


niedziela, 24 sierpnia 2014

Minimalizm kosmetyczny i zakupy.

Moja wielka przygoda z kosmetykami zaczęła się jakieś 3 lata temu po przeprowadzce na studia do dużego miasta, gdzie w promieniu kilometra miałam więcej drogerii niż w rodzinnym mieście. Wtedy też zaczęłam prowadzić bloga kosmetycznego i spędzałam mnóstwo czasu na czytaniu najróżniejszych recenzji. Kupowanie wszelkich nowości trwało jakiś czas, ale w końcu postanowiłam z tym skończyć. Odnalazłam swoją rutynę w większości przypadków i staram się nie szaleć na zakupach. Jeśli chcecie wiedzieć jakimi zasadami się kieruję - zapraszam do czytania.

1. Porządki.
Na początku dobrze jest przejrzeć wszystkie kosmetyki i pozbyć się tych, które straciły już swoją ważność lub z jakiegoś powodu nam nie odpowiadają. Nie ma sensu trzymać ich wieczność z nadzieją, że kiedyś ich użyjemy.


2. Znajdź swój typ.
Kiedy mamy już dużo miejsca na nowe kosmetyki można zabrać się za dokładne opisanie ich. Przyda się tu kartka papieru i długopis. Określmy typ naszej skóry, jej potrzeby, spróbujmy ustalić jakie składniki są dla niej dobre, a jakie nie, a także ile pieniędzy jesteśmy w stanie przeznaczyć na konkretny produkt. Wypiszmy wszystkie cechy, jakie nasz wymarzony kosmetyk ma posiadać i tego trzymajmy się podczas zakupów. 



3. Ustal limity.
Może być to konkretna kwota miesięcznie przeznaczona na kosmetyki, ale z doświadczenia wiem, że produkty lubią jak na złość kończyć się w tym samym momencie. Lepiej więc, zastanowić się ile jesteśmy w stanie przeznaczyć pieniędzy na dany kosmetyk, na czym możemy zaoszczędzić, a w co zainwestować. U mnie sprawdza się to idealnie! W przypadku np. żelu pod prysznic, nie warto wydawać na niego 50zł, skoro można kupić świetne za mniej niż 10zł. Ale jeśli chodzi o krem do twarzy, tutaj już można zauważyć różnicę w działaniu pomiędzy droższym a tańszym produktem. Każdy musi sam zaobserwować jakie ma wymagania.



4. Trzymaj się sprawdzonych kosmetyków.
Jeśli po wielu próbach udało Ci się w końcu znaleźć TEN IDEALNY kosmetyk, to nie zmieniaj go. Zaoszczędzisz w ten sposób pieniądze, bo nie będziesz testować co miesiąc nowego produktu. Jeśli mimo wszystko kochasz kupować nowe produkty - zrób to samo co punkt wyżej. Ustal sobie ile miesięcznie nowych kosmetyków do testowania możesz kupić i trzymaj się tego. Będziesz mieć 2w1 - kontrolę nad wydatkami i przyjemność z próbowania nowych rzeczy.


5. Liczy się jakość, a nie ilość.
Co z tego, że kupujemy np. podkłady za mniej niż 30zł, jeśli mamy ich całą szufladę. Po zsumowaniu okaże się, że za te pieniądze można kupić coś z wyższej półki, a nawet zostanie reszta. Czasem lepiej mieć dwie droższe rzeczy, niż 10 tańszych (oczywiście jeśli już sprawdziliśmy np. po użyciu próbki, że są dla nas idealne, w innym razie nie warto przepłacać). 
Mam w kolekcji łącznie 5 podkładów/kremów BB - każdy z nich kosztował mniej niż 100zł. Co z tego, jeśli nie jestem w stanie ich wszystkich zużyć zanim minie ich data ważności. Razem warte są około 300zł - za te pieniądze mogłabym kupić sobie jeden, ale porządny produkt, który zużyłabym do końca i jeszcze miałabym drugie tyle pieniędzy na inne produkty.

O tym, że jakość jest ważniejsza niż ilość (w kwestii ubraniowej, ale myślę że tyczy się to również kosmetyków) pisała też Zuzanna.

Temat ten jest tak rozległy, że spokojnie można napisać o nim osobny post.

Jakie jest Wasze podejście do minimalizmu kosmetycznego, zakupów i kwestii jakość/ilość?



czwartek, 21 sierpnia 2014

Top 5: Sposoby na relaks.

Pomysł na dzisiejszy post narodził się bardzo szybko. Odkąd wzięłam się za szukanie mieszkania na poważnie, ciągle się stresuję i panikuję, że nie zdążę na czas. Do tego dochodzą problemy z rekrutacją i mnóstwo innych rzeczy, które postanowiły uderzyć w tym samym czasie. Musiałam więc znaleźć kilka sposobów na zrelaksowanie się,żeby nie zwariować (czytaj: żeby nie odświeżać stron z ogłoszeniami co 5 minut) i postanowiłam się nimi podzielić.

SPOSOBY NA RELAKS:

1. Kubek gorącej herbaty + coś słodkiego.
Na dobry początek warto zrobić sobie kubek herbaty i poprawić sobie humor czymś słodkim. Czekolada będzie idealna!




2. Joga.
Innym sposobem jest aktywność fizyczna. Joga nas wyciszy i pozwoli zapomnieć na chwilę o problemach.



3. Gorąca kąpiel/ domowe SPA.
Następna rzecz, która zawsze się u mnie sprawdza jest długa kąpiel połączona z domowym SPA. Nie ma nic przyjemniejszego niż godzina w łazience pełnej świeczek zapachowych i kosmetyków.




4. Dobra książka/film/muzyka.
Każdy znajdzie coś dla siebie. Dla jednych idealnym sposobem na relaks będzie czas spędzony z książką, inny chętniej obejrzy jakiś film lub posłucha ulubionych zespołów. Jedno jest pewne - wszystkie rzeczy działają odprężająco (jeśli tylko odpowiednio dobierzemy repertuar).





5. Inspiracje.
Na koniec - szukajmy inspiracji! Czytajmy porady i sposoby na relaks (uwierzcie mi, pisanie tego posta spowodowało natychmiastową poprawę humoru i to, że przez godzinę nie myślałam o niczym innym).


wszystkie zdjęcia: pinterest.com


Dajcie znać jakie są Wasze sprawdzone sposoby na zrelaksowanie się, chętnie wypróbuję coś nowego.





wtorek, 19 sierpnia 2014

Motywacja.

Dzisiaj post trochę inny niż zwykle. Nadal zamierzam pisać luźne teksty jak do tej pory, ale niestety moje życie nie jest na tyle fascynujące, żeby odbywało się tak często jak bym tego chciała. Poza tym, po wielu miesiącach spędzonych na blogowaniu doszłam w końcu do takiego momentu, w którym wiem dokładnie jak mój blog ma wyglądać, stąd te zmiany. Szablon też się doczeka kosmetycznych poprawek (część z nich już została wykonana, reszta trochę później), ale na razie najważniejsza jest dla mnie treść. Dlatego powstaną nowe 'serie' wpisów np. how to z różnymi poradami, czy top5, czyli najróżniejsze listy ulubionych blogów, książek, osób itd. Ze względu na to, co aktualnie robię w te wakacje (o czym pisałam Wam w poprzednich wpisach) post o motywacji wydał się idealny na początek.



Jak nie stracić motywacji?

Nie wiem, czy istnieje jakaś 100% metoda pozwalająca utrzymać motywację na tym samym poziomie przez cały czas. Jeśli tak, to chętnie ją poznam. Do tego czasu muszą mi wystarczyć inne sposoby. Wszystkie z nich wynikają z moich doświadczeń z samodzielną nauką języka obcego i ćwiczeń.


1. Ustal sobie cel.
Nieważne czy chcesz schudnąć, nauczyć się języka, czy zdrowo się odżywiać. Jeśli na samym początku walki ustalisz sobie jasny cel, będzie Ci łatwiej w tym wytrwać i kontrolować postępy. Możesz go zapisać na kartce lub wydrukować motywujące zdjęcie i powiesić w widocznym miejscu. Jeśli chcesz, możesz tez powiedzieć komuś o tym, co zamierzasz robić. Dla mnie jest to świetny sposób - kiedy jest naprawdę ciężko czasem myśl o tym, że ktoś inny w nas wierzy i musielibyśmy przyznać, że nie daliśmy rady może być motywująca. Pamiętajmy jednak, że wszystko co robimy,  robimy przede wszystkim dla SIEBIE, a nie dla innych.

2. Obserwuj postępy.
Zapisuj każdą, nawet najdrobniejszą rzecz, która przybliża Cię do celu. Nagradzaj się za sukcesy i analizuj porażki. Jeśli odpuściłeś na jeden dzień, nie przejmuj się i działaj dalej. Jeśli jednak to zdarza się częściej, powinieneś zastanowić się nad przyczyną. Może narzuciłeś sobie zbyt wiele rzeczy i nie jesteś w stanie wszystkiego zrobić? Może czas zmienić niektóre z nich tak, aby to co robisz (nauka, ćwiczenia itd.) sprawiało Ci przyjemność. Przeanalizuj też plan dnia, pozamieniaj czynności. Wypróbuj różne warianty - jednym łatwiej się uczyć/ćwiczyć rano, innym wieczorem.

3. Inspiruj się.
Otaczaj się pozytywną energią. Zbieraj motywujące zdjęcia, czytaj blogi o takiej tematyce, poszukaj ludzi, którym się udało. Jeśli oni mogli, to Ty też! Dzięki temu możesz odkryć nowe sposoby na osiągnięcie celu lub znaleźć wsparcie. Ktoś, kto przechodził przez to samo co Ty na pewno Cię zrozumie i pomoże Ci przez to przejść.

4. Nie poddawaj się!
Pamiętaj o tym, że na efekty często trzeba czekać wiele tygodni. Tylko systematyczna praca poprowadzi nas do celu. W momencie kiedy zobaczymy pierwsze efekty będzie łatwiej. Uwierzymy, że to co robimy naprawdę ma sens i może być tylko lepiej.


Chętnie dowiem się jakie są Wasze sposoby na motywację i dążenie do celu. Jeśli możecie polecić jakiś ciekawy artykuł/wpis na blogu na ten temat - piszcie śmiało!



czwartek, 14 sierpnia 2014

Keep calm and carry on!

Nie chcę zapeszać, ale jak na razie wszystkie plany, o których pisałam Wam w poprzednim poście realizują się całkiem sprawnie. Od kilku dni konsekwentnie mam małe rendez-vous z książką do francuskiego, matą do ćwiczeń i jeszcze kilkoma narzędziami tortur:


instagram.com/jusstinne_ann


Pisząc tego posta wcale nie miałam na myśli oczywistych zalet uprawiania jakiegokolwiek sportu, bo o tym wszyscy dobrze wiemy. I również z tego też powodu ćwiczę (a przynajmniej staram się to robić), ale jest też powód bardziej osobisty.

Mając mnóstwo wolnego czasu, człowiek chcąc nie chcąc spędza go często na myśleniu. O niewłaściwych rzeczach, niewłaściwych osobach i o tym wszystkim co było, minęło i już nigdy nie wróci, na co nie mamy wpływu. Sami więc przyznacie, że w takim przypadku takie myślenie nie ma sensu. A już na pewno nie przynosi niczego dobrego.

Dlatego też powrót do ćwiczeń (i innych zajęć) był dla mnie bardzo ważny. Mając 'zapchany' grafik brakuje mi czasu na inne rzeczy. Uwierzcie mi, że po zrobieniu kilkunastu czy kilkudziesięciu kilometrów na rowerku i przerobieniu rozdziału z franca nie mam już ani czasu ani ochoty na rozmyślanie. Takie 'zamęczanie' się sprawdzało się u mnie już wiele razy, więc mam nadzieję, że i teraz się sprawdzi.

A jak nie, to skończy się JEDYNIE na lepszej kondycji i znajomości języka.
Zawsze to jakiś sukces.


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Akcja Organizacja!

Podobno mam wakacje, całkiem zasłużone, ale nie mogę przestać myśleć o tym, że marnuję tyle wolnego czasu. Miałam tyle pomysłów, ale tradycyjnie na planach (a w tych lepszych przypadkach na kilkudniowym zapale) się skończyło. Wszystko dlatego, że tak naprawdę nic nie muszę, a jedynie chcę. Wtedy ciężej mi idzie motywowanie się do działania, skoro nic się nie stanie jeśli na jeden dzień sobie odpuszczę. I faktycznie, nic się nie stanie, ale byłoby całkiem dobrze, gdyby ten jeden dzień nie zamieniał się w tydzień, albo dwa.
Szukając idealnego rozwiązania byłam właśnie w trakcie odpisywania na Wasze komentarze pod postem o mojej Summer Routine i doszłam do wniosku, że skoro zawsze jestem tak przewidywalna i chcąc nie chcąc nawet w wakacje każdy dzień wygląda podobnie, to można to wykorzystać do osiągnięcia tego co zaplanowałam.
Wyciągnęłam więc mój ukochany kalendarz i porozpisywałam sobie wszystkie rzeczy, którymi chciałam się zająć w wakacje (joga, ćwiczenia, kolejny poziom francuskiego, business english) i trzymam kciuki za to, żeby wszystko wypaliło. W końcu skoro traktuję coś jako zaplanowaną część dnia, to nie ma innej opcji - muszę się za to zabrać i kropka!

PS: Niżej zdjęcie mojego kalendarza - w końcu po tylu latach trafiłam na idealny!


PS2: Może i jestem uzależniona od organizacji i planowania, ale tego nigdy za wiele, więc chętnie przygarnę jakieś dobre rady w tej kwestii.



sobota, 2 sierpnia 2014

Summer Routine

Codziennie wstaję około godziny 8. Zaczynam dzień od kawy. Nie wiem czy to kwestia przyzwyczajenia czy uzależnienia. Musi być!

instagram.com/jusstinne_ann


Maluję się dokładnie tak samo - jest lato w końcu - im szybciej i mniej tym lepiej!

instagram.com/jusstinne_ann

W wolnej chwili nadrabiam książkowe zaległości. Ostatnio mało urozmaicone - albo coś związanego z dietą/odżywianiem albo romans historyczny.

instagram.com/jusstinne_ann

instagram.com/jusstinne_ann

Do tego dochodzą godziny spędzone na spacerach w te same miejsca, przeglądanie tych samych stron i oglądanie tych samych filmów i seriali (wiadomo, wakacje to idealny czas na powtórki).

Moje życie jest takie przewidywalne.