Dzisiaj była moja słynna obrona.
Po raz ostatni weszłam do znienawidzonego przeze mnie budynku. Klaustrofobiczna Katedra znajdująca się na końcu świata, zamiast po ludzku na kampusie.
Po raz ostatni widziałam niektórych wykładowców, z którymi już nigdy nie będę mieć zajęć.
Po raz ostatni spotkałam się z moją ukochaną grupą, z którą naprawdę zżyłam się przez te 3 lata.
Nie będzie już wspólnego obgadywania podczas okienek, masowych wycieczek do Maca po kawę, tłumaczenia tekstów na ostatnią chwilę i długich konferencji na skype.
Nie będziemy już narzekać na to, że jest za zimno/za gorąco/za dużo do zrobienia/za mało do zrobienia itp.
I tego wszystkiego będzie mi najbardziej brakować.
Ale to nie wszystko.
Od dzisiaj mam wyższe wykształcenie (a jak mój dziekanat się ogarnie to nawet będę mieć na to papierek) i powinnam już poważniej myśleć o swojej przyszłej karierze zawodowej. Więc spędzam całe popołudnia szukając studiów podyplomowych i zastanawiając się nad tym, co może mi się kiedyś przydać.
A obrona poszła całkiem dobrze, skończyłam studia z 4,5 na dyplomie, więc mogę być z siebie zadowolona.
Oficjalnie mam już wakacje!
instagram.com/jusstinne_ann

