poniedziałek, 24 listopada 2014

TAG: Sleeping Beauty

TAG ten widziałam niedawno u Maxineczki i stwierdziłam, że bardzo fajnie będzie go zrobić.



1. Jaki jest twój ulubiony sposób zmywania makijażu wieczorem? Chusteczki do demakijażu czy mycie twarzy?

U mnie demakijaż to podstawa, jestem zdania, że skoro poświęcam 10 minut na makijaż, to tyle samo powinnam poświęcić na jego zmycie. Najpierw zmywam makijaż oczu za pomocą płynu micelarnego a twarzy chusteczkami. Potem myję całą twarz - obecnie używam głównie kremów i olejków do mycia.

2. Jaki jest twój ulubiony płyn do demakijażu i/lub chusteczki?

Płyn micelarny Garnier  + chusteczki Alterra.

3. Twój ulubiony sposób na zmywanie makijażu wodoodpornego? 

Płyn micelarny Garnier daje sobie z tym radę.

4. Robisz peeling wieczorem? Jeśli tak to czego używasz? 

Jeśli chodzi o tradycyjny peeling to robię go średnio raz w miesiącu. Raz w tygodniu używam peelingu enzymatycznego (obecnie Dermika), a średnio co drugi dzień toniku z kwasami AHA z Clarins.

5. W pielęgnacji wieczorowej wolisz kremy czy olejki/oliwki? Które? 

Zdecydowanie kremy - krem na noc z witaminą E The Body Shop. Kiedy skóra jest wysuszona wtedy używam olejku z granatem z Alterry.

6. Ulubiony przeciwzmarszczkowy krem pod oczy? 

Wciąż szukam idealnego kremu pod oczy.


7. Zdarza ci się nie zmyć makijażu przed snem? 

Nigdy! Nawet jeśli wracam późno w nocy i jestem bardzo zmęczona to zmywam makijaż.

8. Zasypiasz - czy:

a) kładziesz głowę na poduszkę i już śpisz
b) nie możesz zasnąć
c) zajmuje ci to kilka minut

B.
Od dziecka mam problemy z zasypianiem i nie ma to nic wspólnego z wynikami, zawsze były w porządku, a problem jak był tak jest.


9. Mówi się że powinniśmy sypiać 8 godzin. Jak to przeciętnie wygląda u ciebie?


W weekend staram się tyle przesypiać, żeby nadrobić niedobory z całego tygodnia. Jestem sową, więc kładę się późno, a niestety rano muszę wstać na zajęcia/do pracy, więc najczęściej śpię koło 6-7.

10. Twój sekret na dobrze przespaną noc?

Wygodna piżama, ciepłe łóżko i odpowiednio wcześniej zjedzony posiłek - jak jestem głodna to nie jestem w stanie zasnąć.


Wszyscy możecie czuć się zaproszeni - odpowiadajcie na ten TAG na swoim blogu lub w komentarzach.

ZuzannaJustM(e)Sissi Paris - dziewczyny, liczę na Was!

niedziela, 23 listopada 2014

Lately #2 - podsumowanie

Poprzedni post tego typu - KLIK!

Powoli zbliża się koniec miesiąca, więc czas na małe podsumowanie. Tym razem będzie ono dotyczyło dwóch miesięcy (w październiku miałam tak mało czasu na cokolwiek, że taki post nie powstał).

Prywatnie:

1. Dużo zmian.
Studia na dwóch kierunkach + praca sprawiły, że miałam bardzo mało czasu na inne rzeczy. Teraz jest już lepiej, przyzwyczaiłam się do takiego trybu życia, ale początki były ciężkie.

2. Przygody.
Najciekawsza przygoda jaka przychodzi mi do głowy -walka z dziekanatem (o której pisałam tutaj).
Plus, wzięłam się za kolejny język obcy (o moich sposobach na samodzielną naukę pisałam tutaj).

3. Coffee addiction. 
Moje uzależnienie od kawy ma się świetnie i nie ma zamiaru odpuszczać ;)




4. Masterchef
Ostatnio zaczęłam się interesować gotowaniem - postanowiłam sobie, że co najmniej raz w tygodniu (w weekend, kiedy mam dużo czasu) będę próbować nowy przepis. Zobaczymy jak to wyjdzie. Na pierwszy ogień poszedł makaron z kurczakiem i szpinakiem.


(wszystkie zdjęcia pochodzą z mojego INSTAGRAMA)


5. Zakupy.
Udało mi się w tym miesiącu nie robić jakichś szczególnych zakupów - kupiłam jedynie JEDEN kosmetyk - krem na noc z The Body Shop, bo akurat mi się skończył i szukałam czegoś nowego. Jestem z siebie dumna i w nagrodę zastanawiam się nad prezentem świątecznym dla siebie - strasznie kusi mnie paletka Naked3 (jeśli używacie dajcie znać czy warto kupić!).


Blog:
Tradycyjnie, najbardziej popularne posty w ostatnim czasie:

1. "Jak Cię widzą, tak Cię piszą" - zakupy w perfumerii - czyli moja obserwacja na temat obsługi klienta w perfumeriach w zależności od wyglądu i zawartości koszyka.

2. Dlaczego ja nic nie robię?! - o perfekcjonizmie, nieskończonej liście rzeczy do zrobienia i wyrzutach sumienia z powodu odpoczynku.

3. Minimalizm kosmetyczny i zakupy - po raz kolejny post o minimalizmie kosmetycznym - jest to post, który czytacie najczęściej.




środa, 19 listopada 2014

Uni, coffee & sleep deprivation

Tak w największym skrócie wyglądał mój ostatni tydzień. 

Kochana pani w dziekanacie przez pomyłkę skreśliła mnie z listy studentów po czym zniknęła. Nikt nie mógł się z nią skontaktować, przez co przez ostatnie dni byłam tam częstym gościem i coraz bardziej miałam ich wszystkich dość. Historia jest dość długa i zawiła, więc nie będę nawet próbować jej streszczać. Po tygodniu w końcu udało się wszystko odkręcić, ale wesoło nie było.

Dokładając to do mojej ogromnej już listy obowiązków stało się jasne, że przy spaniu 7-8h dziennie zabraknie mi doby. Więc pochłaniałam ogromne ilości kawy (i tak piję jej sporo, teraz było jeszcze więcej), spałam w najlepszym wypadku 6h i przeklinałam ten dzień, w którym zdecydowałam się na te studia.

Całe szczęście już mam to za sobą, teraz tylko czekać na kolejne niespodzianki.



niedziela, 9 listopada 2014

"Jak Cię widzą, tak Cię piszą" - zakupy w perfumeriach

Na wstępie zaznaczę, że post jest oparty o moje doświadczenia zakupowe w kilku konkretnych perfumeriach i nie ma na celu generalizowania złej lub dobrej obsługi we wszystkich placówkach danej marki.


Uwielbiam robić zakupy. Jak wiecie (a jeśli nie, to odsyłam do pierwszego posta o minimalizmie kosmetycznym) od pewnego czasu znacznie zminimalizowałam ilość kupowanych kosmetyków i stawiam na jakość, a nie ilość. Z tego względu w ciągu ostatniego roku stałam się częstszym gościem w dwóch popularnych perfumeriach - Sephorze i Douglasie. W Gdańsku, gdzie obecnie mieszkam są one prawie w każdym centrum handlowym, więc miałam okazję odwiedzać kilka różnych sklepów. Po kilku(nastu) wizytach wnioski nasunęły się same.

Po pierwsze - wygląd
W każdej perfumerii chwilę po wejściu czułam się "mierzona" od góry do dołu i oceniana, czy jestem w stanie wydać odpowiednią ilość pieniędzy na zakupy i czy warto do mnie podchodzić. Najczęściej po zakupy chodziłam po zajęciach na uczelni, więc wyglądałam raczej przeciętnie i taka też najczęściej była obsługa. Rzadko kiedy ktoś podchodził i oferował pomoc. Kilka miesięcy temu wybrałam się na zakupy po egzaminie, więc wyglądałam dość elegancko i różnica była ogromna! W obu perfumeriach byłam lepiej traktowana i panie co chwilę podchodziły i z uśmiechem na ustach pytały czy mogą w czymś pomóc. Ja rozumiem, że mają za zadanie sprzedać jak najwięcej kosmetyków, ale ocenianie kogoś po wyglądzie jest dość krzywdzące.

Po drugie - zawartość koszyka
Ten punkt odnosi się jedynie do Douglasa (a dokładniej 3 różnych), w Sephorze nie spotkałam się z czymś takim. Zdarzało mi się zaraz po wejściu trafić na stoisko Essence, czy jakiejś innej tańszej marki i wrzucić jakiś produkt do koszyka, po czym chodząc dalej po sklepie widziałam jak konsultantki patrzą na mój koszyk i mijają mnie bez słowa. To, że kupuję coś tańszego nie znaczy, że nie mam prawa do miłej obsługi. Plus, nigdy nie wiadomo czy za chwilę nie wrzucę czegoś droższego do koszyka. 

Nie chcę poruszać kwestii próbek i prezentów przy kasie, bo to kwestia indywidualna placówki, dnia i konkretnej konsultantki. Poza tym, dla mnie nie jest to jakimś problemem jeśli niczego nie dostanę. Ważniejsza jest dla mnie miła i fachowa obsługa.

Przedstawione sytuacje miały miejsce bardzo często, przez co zraziłam się trochę do Douglasa i zdecydowanie częściej robię zakupy w Sephorze.

Chętnie poznam Wasze doświadczenie podczas zakupów w tych perfumeriach.

Plus - dziewczyny z Trójmiasta - dajcie znać w których perfumeriach najczęściej robicie zakupy - ja od siebie z całego serca polecam Sephorę na Podwalu Grodzkim, a jeśli ktoś jednak woli Douglasa to ten w Galerii Bałtyckiej jest całkiem okej.

czwartek, 6 listopada 2014

Drobne rytuały

Dzień zawsze zaczynam od kawy. Nieważne czy wstałam o 6 czy 10, czy spałam 4 godziny czy 8. Kawa musi być. Przeglądam szybko internet w telefonie i włączam ulubioną muzykę. Sprawdzam w kalendarzu co ciekawego czeka mnie tego dnia. Potem w zależności od dnia idę na uczelnię/do pracy/na zakupy (albo zaliczam wszystkie pozycje - też tak bywa).
Po powrocie do domu robię kawę (jeśli ktoś jeszcze nie wie, to tak, jestem uzależniona ;)), siadam przed komputerem i nadrabiam zaległości. Potem stwierdzam, że w końcu trzeba zrobić coś do jedzenia i pędzę do kuchni zrobić najszybszy obiad jaki jestem w stanie przygotować. 
Jak tylko ogarnę trochę pokój siadam do biurka i wyciągam kalendarz. Zapisuję nowe terminy i zadania, sprawdzam co muszę koniecznie zrobić na jutro, a co może jeszcze poczekać. Zabieram się za wypełnianie kolejnych zadań z listy, potem trochę odpoczywam i idę spać. Następnego dnia historia się powtarza.

O tym, że moje życie jest strasznie przewidywalne pisałam Wam już latem. Od tej pory nic się nie zmieniło i nie sądzę, żeby miało się to kiedykolwiek stać. Nie wiem jak Wy, ale dla mnie takie "rytuały" są dosyć ważne, dzięki temu wiem dokładnie co mam robić, żeby wszystko przyniosło oczekiwany efekt.

Dajcie znać, czy też macie jakieś swoje przyzwyczajenia, bez których nie wyobrażacie sobie dnia.