wtorek, 30 grudnia 2014

Lately #3 - podsumowanie grudnia

Poprzednie podsumowania - WRZESIEŃ & PAŹDZIERNIK&LISTOPAD.

Koniec miesiąca jak zwykle owocuje postem podsumowującym. Tym razem znajdziecie tu też plany na przyszły rok.

Prywatnie

W grudniu jak też mogliście zauważyć brakowało mi czasu na wszystko. Trochę się też zmieniło, co przyczyniło się do mojej nieobecności. Jedyną rzeczą, o której Wam wspomniałam była moja przygoda z pewnością siebie.

A tak poza tym to raczej monotonnie - święta, zima i wizyta w tchibo.



(http://instagram.com/jusstinnee/)



Blog

Najpopularniejsze posty w tym miesiącu:

1. My Saturday - o tym jak w końcu zrozumiałam, że dzień wolny bardzo się przydaje i jak taki dzień spędziłam.

2. Minimalizm kosmetyczny i zakupy - as always - moje podejście do minimalizmu kosmetycznego i zakupów.

3. Self-confidence - trochę o pewności siebie.



Plany na 2015

Nie mam tu na myśli listy postanowień noworocznych, na to jeszcze przyjdzie czas. Chodzi mi o plany związane z tym blogiem. Obiecuję częściej tu bywać, zwłaszcza, że widzę, że posty o minimalizmie czy pewności siebie cieszą się dużą popularnością. Nie jestem ekspertką w tych tematach, ale jest to coś, co mnie interesuje i cieszę się, że Was również. Przechodziłam przez dokładnie to samo i wiem, że nie jest to łatwe. Dlatego o tym mówię.  Byłoby mi bardzo miło, gdyby ktoś skorzystał kiedyś z tego, co na ten temat napisałam/napiszę, dlatego jest to motywacja, żeby dalej rozwijać ten temat. I nie tylko. 



środa, 17 grudnia 2014

Self- confidence

Jeśli miałabym wymienić wszystkie rzeczy, których się nauczyłam w tym roku, trochę czasu by mi to zajęło. Jednak absolutnie pierwsza rzecz jaka przychodzi mi do głowy, która myślę, że bardzo się przyda w przyszłości jest pewność siebie. 

Zawsze byłam ostatnią osobą, o której można to było powiedzieć. I choć na dzień dzisiejszy na pewno można jeszcze coś poprawić, to dla mnie, kiedy porównuję siebie sprzed roku, różnica jest ogromna. Nie wiem czy to kwestia doświadczenia, czy po prostu się starzeję.

Przestałam być na siłę miła.
Owszem, zdarza mi się to jeszcze czasem, ale tylko wtedy gdy sytuacja naprawdę tego wymaga. Zaczęłam traktować ludzi z wzajemnością, i możecie wierzyć lub nie, ale do tej pory nie spotkało mnie z tego powodu nic nieprzyjemnego.

Jestem bardziej asertywna.
Wiem, że nad tym muszę jeszcze popracować, ale i tak zrobiłam duży postęp. Jeśli nie pokazujesz się cały semestr na wykładach, to nie licz na notatki. Nie dlatego, że jestem wredna, ale nie mam zamiaru kogoś wyręczać.

Szanuję swoją ciężką pracę
Ktoś mi ostatnio powiedział coś bardzo mądrego odnośnie przesadnej skromności. Nie możemy pozwolić, aby skromność przesłoniła naszą ciężką pracę. Nie mówię tu oczywiście o tym, żeby być zarozumiałym, ale nie można przesadzać też w drugą stronę. Jeśli wiem, że spędziłam nad czymś mnóstwo czasu, to głośno o tym mówię, a nie udaję, że to nic takiego. 

Wyglądam jak chcę
 To był chyba największy problem jak byłam młodsza. Zawsze przejmowałam się tym, co powiedzą inni. Jeśli mam ochotę na sukienkę i szpilki bez okazji - to je nakładam. Tyle fajnych ubrań w szafie, których nigdy nie nosiłam, bo czekały na "specjalną okazję". Jeśli pokochałam ciemniejsze szminki, to będę je nosić codziennie, niezależnie od faktu, że idę tylko na jeden wykład. To ja mam się dobrze czuć.

(na dowód tego kupiłam sobie pierwszy raz w życiu czerwony lakier po paznokci - i mało mnie to obchodzi co inni o tym myślą)

(source: instagram.com/jusstinnee)


Uwierzcie mi, że takie podejście o wiele ułatwia życie. Oszczędzam sobie wiele stresu i innych zmartwień.

Jeśli jest to coś z czym masz problem - zachęcam do tego, żeby stało się to Twoim noworocznym postanowieniem. Za rok będziesz z siebie dumna i wdzięczna, że coś takiego zrobiłaś.


niedziela, 7 grudnia 2014

My Saturday.

Jakiś czas temu wspominałam Wam jak ciężko mi przychodzi odpuszczanie jakichkolwiek zadań i odpoczywanie. Oczywiście miałyście rację, że nie jest to zdrowe, dlatego posłuchałam Waszych rad i postanowiłam coś z tym zrobić. 
W ten sposób powstała "moja sobota", czyli jeden dzień w tygodniu, gdzie nie zajmuję się niczym związanym z pracą czy uczelniami. Pozwalam sobie na dłuższy sen, zakupy, nadrabianie serialowych zaległości. Kiedy nachodzi mnie ochota na zrobienie czegoś konstruktywnego zabieram się za porządki - nic szczególnie wykańczającego, a mam poczucie spełnionego obowiązku. Już tak się do tego przyzwyczaiłam, że nie mogę nawet siebie oszukać i zamienić dni (próbowałam w tym tygodniu - w rezultacie odpoczywałam dwa).

Jak to wyglądało wczoraj?

Wybrałam się na świąteczne zakupy i kupiłam wszystkie prezenty. Nie obyło się też bez drobnego prezentu dla siebie. Jak wspominałam w TAGu Sleeping Beauty wciąż szukam idealnego kremu pod oczy. Czytałam dużo dobrego o kremie Benefit, więc wybrałam się do Sephory, żeby zobaczyć jak dokładnie wygląda. Ostatecznie zdecydowałam się na cały zestaw świąteczny - kosztował jakieś 30zł drożej niż sam krem.


(jeśli kogoś interesuje skład zestawu: krem do twarzy Triple performing facial emulsion 50ml, krem pod oczy It's potent! eye cream 14,2 g, baza pod makijaż the POREfessional mini 7,5 ml, serum do twarzy Instant comeback facial serum mini 5 ml) 


Potem przyszła pora na małą przerwę na kawę (oczywiście!) i coś słodkiego. Uwielbiam kawę Tchibo, więc tam też wylądowałam.

(source: Instagram)


Po powrocie do domu nadrobiłam wszystkie blogowe i youtubowe zaległości, a wieczorem zabrałam się za ubieranie choinki. Mikołajkowy wieczór to idealny czas na to, aby wprowadzić do domu trochę Świąt.

(source: Instagram)


Na koniec urządziłam sobie domowe SPA i poszłam wcześniej spać.

Tak oto spędziłam swój "wolny dzień". Mimo wielu zadań taki dzień jest naprawdę bardzo potrzebny i daje dużo energii do działania.

Jak u Was wygląda taki dzień tylko dla siebie?