Na wstępie zaznaczę, że post jest oparty o moje doświadczenia zakupowe w kilku konkretnych perfumeriach i nie ma na celu generalizowania złej lub dobrej obsługi we wszystkich placówkach danej marki.
Uwielbiam robić zakupy. Jak wiecie (a jeśli nie, to odsyłam do pierwszego posta o minimalizmie kosmetycznym) od pewnego czasu znacznie zminimalizowałam ilość kupowanych kosmetyków i stawiam na jakość, a nie ilość. Z tego względu w ciągu ostatniego roku stałam się częstszym gościem w dwóch popularnych perfumeriach - Sephorze i Douglasie. W Gdańsku, gdzie obecnie mieszkam są one prawie w każdym centrum handlowym, więc miałam okazję odwiedzać kilka różnych sklepów. Po kilku(nastu) wizytach wnioski nasunęły się same.
Po pierwsze - wygląd
W każdej perfumerii chwilę po wejściu czułam się "mierzona" od góry do dołu i oceniana, czy jestem w stanie wydać odpowiednią ilość pieniędzy na zakupy i czy warto do mnie podchodzić. Najczęściej po zakupy chodziłam po zajęciach na uczelni, więc wyglądałam raczej przeciętnie i taka też najczęściej była obsługa. Rzadko kiedy ktoś podchodził i oferował pomoc. Kilka miesięcy temu wybrałam się na zakupy po egzaminie, więc wyglądałam dość elegancko i różnica była ogromna! W obu perfumeriach byłam lepiej traktowana i panie co chwilę podchodziły i z uśmiechem na ustach pytały czy mogą w czymś pomóc. Ja rozumiem, że mają za zadanie sprzedać jak najwięcej kosmetyków, ale ocenianie kogoś po wyglądzie jest dość krzywdzące.
Po drugie - zawartość koszyka
Ten punkt odnosi się jedynie do Douglasa (a dokładniej 3 różnych), w Sephorze nie spotkałam się z czymś takim. Zdarzało mi się zaraz po wejściu trafić na stoisko Essence, czy jakiejś innej tańszej marki i wrzucić jakiś produkt do koszyka, po czym chodząc dalej po sklepie widziałam jak konsultantki patrzą na mój koszyk i mijają mnie bez słowa. To, że kupuję coś tańszego nie znaczy, że nie mam prawa do miłej obsługi. Plus, nigdy nie wiadomo czy za chwilę nie wrzucę czegoś droższego do koszyka.
Nie chcę poruszać kwestii próbek i prezentów przy kasie, bo to kwestia indywidualna placówki, dnia i konkretnej konsultantki. Poza tym, dla mnie nie jest to jakimś problemem jeśli niczego nie dostanę. Ważniejsza jest dla mnie miła i fachowa obsługa.
Przedstawione sytuacje miały miejsce bardzo często, przez co zraziłam się trochę do Douglasa i zdecydowanie częściej robię zakupy w Sephorze.
Chętnie poznam Wasze doświadczenie podczas zakupów w tych perfumeriach.
Plus - dziewczyny z Trójmiasta - dajcie znać w których perfumeriach najczęściej robicie zakupy - ja od siebie z całego serca polecam Sephorę na Podwalu Grodzkim, a jeśli ktoś jednak woli Douglasa to ten w Galerii Bałtyckiej jest całkiem okej.
Ja jestem z Trójmiasta i mam podobne spostrzeżenia - podejście do klienta w niektórych perfumeriach jest żenujące...To przykre, bo wygląd zewnętrzny bardzo często nie odzwierciedla zasobności portfela człowieka.
OdpowiedzUsuńZacznę od Sephory. Kupuję w różnych ale najbardziej polecam tę w Realu na Spacerowej i tę na Podwalu Grodzkim. Dlaczego ? Mam kartę Sephora Gold co wcale nie oznacza, że za każdym razem muszę wydać dużą kwotę na kolejne zakupy. I w tych dwóch miejscach - bez względu na to, co kupuję i ile to kosztuje - dostaję próbki odpowiedniej jakości i w satysfakcjonującej ilości. Panie pracujące w tych dwóch Sephorach rzetelnie doradzają ale dają też chwilę czasu na to, żebym mogła obejrzeć kosmetyki sama i ewentualnie o coś dopytać. Dla mnie to ważne, bo też pracuję w sprzedaży i wkurza mnie, jak sprzedawca mi coś "wciska" na siłę i nie daje możliwości popatrzenia na asortyment "w samotności". Polecam więc te dwa miejsca, do innych mam stosunek o obojętny ale jedną Sephorę zdecydowanie odradzam - tę w Klifie. Mam taką pracę, do której nie wypada wystroić się jak "pies na szczepienie". Drogie ciuchy, torebki ze znanym logo, perfumy, których aromat ciągnie się za mną kilometrami w mojej pracy nie są dobrze widziane. Czy to oznacza, że nie mogę po pracy pojechać do Klifu, wejść do S i być należycie potraktowana? Bo wyglądam przeciętnie? No cóż...widocznie tak jest. Byłam tam ostatnio bo chciałam kupić błyszczyk Chanel. Najpierw czekałam, aż ktoś raczy do mnie podejść. Zapytałam o odcień, którym byłam zainteresowana - usłyszałam, że nowej kolekcji jeszcze nie ma...i pani poszła do innej klientki...I tak zostałam przy standzie Chanel...fajnie się stało :-(
W Douglasie kupuję rzadziej i tylko produkty firm na wyłączność. Douglasy polecam dwa. W Alfa Centrum i w Galerii Bałtyckiej. W Galerii uwielbiam dziewczyny z Bobbi Brown. Uwielbiam u nich kupować. Zawsze uśmiechnięte, przyjaźnie nastawione, nie obsługują kilku osób jedocześnie - nawet, jak chcę kupić 1 produkt to jestem w danym momencie dla nich ważną osobą. Ale w ogóle Personel Douglasa w GB jest bardzo pomocny - lubię to miejsce. W Alfie jestem rzadziej bo mają niestety mniejszy wybór firm ale dziewczyny też są bardzo sympatyczne. Nie czuję się tam osaczona doradcami a jeśli potrzebuję pomocy to nie muszę w nieskończoność czekać :-).
Skoro już napisałam taki elaborat to mam uwagędo sprzedawcôw w sklepie firmowym Michaela Korsa - i zńów ten nieszczęsny Klif....Ja rozumiem, że Rosjanie ( z całym szacunkiem...) wydają kilka razy większe pieniądze niż ja ale czemu do cholery 4 osoby biegają wokół rosyjskiej pary a ja czekam prawie 15 minut, żeby kupić torebkę za 1400 zł...???
Uffff....wylałam wszystkie żale :-)
Kasia
Bardzo mi miło, że miałaś ochotę napisać tak długi komentarz ;)
UsuńSephora na Podwalu najlepsza!
Ja akurat mam kartę Black, ale zgadzam się z tym, że wcale nie trzeba wydać nie wiadomo jakiej kwoty na zakupy. Jeśli masz ochotę kupić coś tańszego - Twoja sprawa i tak samo jak klienci wydający więcej zasługujesz na miłą obsługę.
Douglas w GB faktycznie ma dobrą obsługę, ale akurat w Alfie (i w Madisonie) trafiałam raczej na mało pomocne osoby, mimo tego, że przychodziłam w godzinach małego ruchu, gdzie poza mną były może ze 2 osoby.
Szkoda, że też miałaś takie niemiłe doświadczenia związane z traktowanie według ubioru.
w Bydgoszczy jest tez porazka. jak bylam w D. po zajeciach, to potraktowali mnie bardzo milo i pomogli w doborze kosmetyku, ale jak raz pojechalam do tego samego sklepu przecietnie ubrana, to nie tylko sami nie podeszli, to nawet jak poprosilam o pomoc to spojrzeli na mnie takim zpopielajacym glosem, ze odechcialo mi sie u nich kupowac. No i wiadomo ze jak poprosilam o probke podkladu, to powiedzieli ze nie ma takiej opcji.
OdpowiedzUsuńczyli w innych miastach jest podobnie, a miałam nadzieję, że po prostu mam pecha do konsultantek i cała reszta jest naprawdę okej
UsuńJa nie odwiedzam ani Sephory, ani douglasa i dobrze mi z tym ;)
OdpowiedzUsuńnajlepszy sposób na uniknięcie takich sytuacji ;)
UsuńDo Douglasa już nie chodzę. Tamtejsza obsługa to porażka.
OdpowiedzUsuńja już się też zraziłam do nich, dużo więcej niemiłych sytuacji niż w S.
UsuńZgadzam się z Tobą :) Osobiście nie lubię chodzić do sklepów typu Douglas bo czuję się mierzona od stóp do głów i oceniana. Można powiedzieć, że czuję się jak plebs :P
OdpowiedzUsuńdokładnie tak! czasami się zastanawiałam, czy może sobie myślą 'po co tu przyszła" ;)
UsuńJa najczesciej bywam w sephorze - czasem tez marionaud bo maja fajne marki selektywne. Zauwazylam, ze nawet gdy wygladam jak bezdomna, to gdy poprosze o pomoc czy konsultacje, to ja otrzymam. A w tych malo uczeszczanych sephorach nawet nie musze o to prosic, paniom ewidetnie sie nudzi :p
OdpowiedzUsuńszczęściara!
Usuńja właśnie w tych mniej uczęszczanych trafiałam na gorszą obsługę - nawet przy 2 klientach nie mogłam nikogo znaleźć do pomocy.
Zauważyłaś różnicę w obsłudze między Polską a Francją?
Chyba nie... Moze dlatego, ze nigdy nie mialam jakichs traumatycznych problemow z obsluga. Nachalnego zwracania na mnie uwagi po prostu nie lubie, a gdy potrzebuje pomocy, to o nia prosze i jest mi dana. Czy to w Polsce, czy we Francji :)
UsuńWidzę, że nie tylko ja mam takie doświadczenia :) Nigdy nie zapomnę jak wracałam z akademika, do rodzinnego domu, podróż PKP, napakowana torba, zmarznięta weszłam po drodze po prezent do mamy i widziałam te spojrzenia. Zapytałam wprost czy wyglądam na złodziejkę czy osobę, która nie ma 200 zł w kieszeni. Od tego czasu mam obsługę w nosie, po to tam są żeby pomogli i niestosowne zachowanie komentuję wprost brakiem kompetencji.
OdpowiedzUsuńdobre podejście,masz prawo pójść do perfumerii kiedy chcesz i wyglądać jak chcesz i nie powinnaś prze to mieć innej obsługi
UsuńWłaśnie dlatego nie lubię odwiedzać perfumerii, korzystam zazwyczaj z internetowych zwłaszcza teraz jak jest Sephora:)
OdpowiedzUsuńteż o tym myślałam :) ale zdecydowanie wolę tradycyjne zakupy od tych online ;)
UsuńNajczęściej robię zakupy w Naturze i Rossmannie, ale zdarzało mi się także zajrzeć do Douglasa. Właśnie tam kupiłam kiedyś z mamą drogie perfumy dla taty na urodziny i wtedy obsługa była niesamowicie miła. Dostałyśmy również kilka małych upominków przy kasie, byłam w Galerii Bałtyckiej. Innym razem, gdy znowu poszłam do Douglasa, zażartowałam do jednej z konsultantek. Zapytała "Jakiego koloru różu pani szuka?" A ja jej odpowiedziałam "Różowego". Zjechała mnie wzrokiem, ale dla mnie to było zabawne. Ogólnie nie przepadam za tymi drogeriami, pownieważ obsługa opiera się tylko i wyłącznie na wyglądzie klienta, a wiadomo, że możesz mieć gorszy dzień i czegoś akurat potrzebować. :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńW zupełności się z Tobą zgadzam, cieszę się, że poruszyłaś ten problem. Ostatnio byłam w jednej z perfumerii w dresie, akurat przejeżdżałam i wstąpiłam po suchy szampon, to nikt z obsługi się mną nie zainteresował. A w weekend kiedy wyglądam o wiele lepiej, nie sposób się odpędzić...
OdpowiedzUsuńMimo wszystko wolę, kiedy sama proszę o pomoc w znalezieniu czegoś, niż jak tak za mną wędrują i obserwują moje ruchy po sklepie...