piątek, 31 października 2014

Dlaczego ja nic nie robię?!

Zawsze zdawałam sobie sprawę, że mam w sobie coś z perfekcjonistki. Dodając to tego wrodzoną upartość mamy mieszankę wybuchową. Wszystko musiało być dobrze i do końca zrobione, nie ważne jakim kosztem. Nie zliczę nieprzespanych nocy, w czasie których siedziałam nad notatkami, żeby jak najwięcej się nauczyć.

Miałam nadzieję, że to z wiekiem minie. Że jak mi przybędzie obowiązków to zacznę doceniać wolne chwile i nie będę sobie wyrzucać, że mogłabym w tym czasie robić coś innego. Myliłam się. Mimo natłoku zajęć nadal potrafię o godzinie 22 mieć wyrzuty sumienia, że oglądam filmy na youtube a nie uczę się francuskiego/ norweskiego/ robię cokolwiek konstruktywnego. I to nieistotne, że wróciłam późno z pracy, przygotowałam się na zajęcia i tak naprawdę ZASŁUŻYŁAM na odpoczynek. 

Najlepszy przykład? Kilka dni temu dowiedziałam się, że w poniedziałek przepadają mi wszystkie zajęcia. O czym pomyślałam najpierw? "Ooo, jak miło, w końcu się wyśpię"? 
Nie. Pomyślałam, że może zadzwonię do szefa i powiem, że mam wolny poniedziałek i mogę przyjść do biura (normalnie w poniedziałki nie pracuję wcale, bo spędzam cały dzień na uczelni). Pomijając kwestie finansowe - zawsze to kilka dodatkowych godzin się uzbiera, to po chwili naprawdę zrobiło mi się przykro. Normalny człowiek cieszyłby się z dnia wolnego, ale nie ja. Staram się przekonać siebie, że taki wolny dzień mi się przyda, a skoro i tak nie miałam się tego dnia pojawiać w pracy to niech tak zostanie. 

Jeśli ktoś z Was ma/miał podobnie to bardzo chętnie przyjmę wszelkie rady, bo aż się boję pomyśleć co będzie za kilka lat jak tych obowiązków naprawdę będzie sporo.

A teraz idę na małe domowe SPA póki jeszcze nie uważam tego za stratę czasu!

J.

14 komentarzy:

  1. Koniecznie musisz trochę przystopować! Człowiek może się zamęczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. udało mi się jakoś! nie jest jeszcze idealnie, ale odpoczęłam w ten weekend

      Usuń
  2. Ojj moje przeciwieństwo. Ja to wykorzystuje każdą wolną chwilkę, aby spędzić z mężem, czy nawet sama ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po części zazdroszczę takiego podejścia - na pewno jest dużo zdrowsze niż moje ;)

      Usuń
  3. Dobrze znam...

    OdpowiedzUsuń
  4. moim zdaniem koniecznie powinnaś sobie uświadomić, że ani praca ani nauka nie będzie tak efektywna jak mogłaby być, jeżeli będziesz przemęczona. i pozornie niby pracujesz non stop, a tak naprawdę zrobisz mniej i gorzej, niż gdybyś wygospodarowała sobie czas na odpoczynek i nicnierobienie. może potraktuj odpoczynek jako takie samo zadanie jak np. nauka. zaplanuj sobie swój odpoczynek i traktuj jako normalny punkt w kalendarzu do realizacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że to całkiem dobre podejście - wypróbuję, dzięki!

      Usuń
  5. puk puk! tak nie można koleżanko!
    żeby efektywnie pracować musisz być wypoczęta! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odpoczywałam caluteńki weekend! miałam drobne wyrzuty sumienia, ale nie dałam się ;)

      Usuń
  6. ja mam odwrotnie - nie robiac nic, oczywiscie mysle o tym, ze moze powinnam zrobic cos bardziej konstruktywnego... ale to tylko dlatego, ze po powrocie z pracy ostatnio rzeczywiscie nie robie praktycznie nic, nawet sprzatac nie mam sily - tv, ksiazka, czasem wyjscie ze znajomymi. i mimo ze sypiam po 7-8 godzin, wstawanie rano to absolutny koszmar. moze naprawde potrzebuje wiecej pracy ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie!
      ja śpię po 6-7, bo ostatnio po imprezie wstałam po 4h snu i poszłam pełna energii do pracy i stwierdziłam, że szkoda czasu na sen :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz!