poniedziałek, 27 lipca 2015

Healthy Eating Update

Robiłam dziś porządki w zdjęciach blogowych i znalazłam swoje plany żywieniowe ze stycznia 2014

 

Od tego czasu minęło ponad 1,5roku. Co udało się osiągnąć?

1. Piję zdecydowanie więcej wody - staram się, żeby było to 1,5l dziennie

2. Jeśli chodzi o słodycze to ograniczyłam je, wiadomo, że zdarzają się takie dni, kiedy zjem więcej, ale jak już kiedyś wspomniałam - można jeść wszystko, byle z umiarem. Nie można robić sobie wyrzutów z powodu kilku ciastek.

3. Zamiana z 'jasnego' na 'ciemne' poszła bardzo gładko - pieczywo i makarony jem tylko ciemne, ryż w 70% ciemny - biały zdarza się od czasu do czasu - przyznaję, z lenistwa - kiedy przychodzę do domu i umieram z głodu  wybieram biały, bo gotuje się szybciej, ale pracuję nad tym.

4. Owoce i warzywa - zdecydowana poprawa! Zjadam codziennie i często decyduję się na potrawy wegetariańskie, co wymaga ode mnie większej kreatywności i większej ilości warzyw.

5. Z regularnością posiłków jest ostatnio problem, przyznaję. Głównie ze względu na pracę, gdzie nie mogę zaplanować sobie przerw na posiłki. Od października wracam na właściwą drogę.

6. Czytam, czytam, czytam! I wyciągam wnioski. Jak najmniej przetworzone produkty.

7. Ostatni posiłek 2-3 godziny przed snem w 90% przypadków, więc jestem z siebie zadowolona.


Takie małe podsumowanie i rachunek sumienia pozwala zaobserwować zmiany i skupić się na tym, co faktycznie trzeba poprawić. Jestem ciekawa, czy ktoś z Was też stosuje coś takiego i po pewnym czasie porównuje swoje plany z rzeczywistością.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Lately #5 - lipcowe podsumowanie - life, food and other stuff

Z racji tego, że już połowa lipca dawno za nami postanowiłam zrobić małe podsumowanie tego, co działo się u mnie w ostatnim czasie (a działo się sporo - jeśli nie wiecie o czym mówię odsyłam do dwóch poprzednich postów). Był to też czas, kiedy bardzo intensywnie zastanawiałam się nad przyszłością tego bloga i jego formą. Chcę być w 100% pewna swojej decyzji, dlatego trochę zwlekałam z napisaniem czegokolwiek. Ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to wszystkiego dowiecie się w tym tygodniu.

1. Kuchenne rewolucje

Im więcej wolnego czasu mam, tym chętniej spędzam go w kuchni robiąc nowe rzeczy. Wkręciłam się w gotowanie i healthy lifestyle na dobre. Co nie znaczy, że czasem nie zdarza mi się zjeść czegoś mniej zdrowego - wszystko jest dla ludzi w odpowiednich ilościach.


chicken curry

 pełnoziarnisty makaron z cukinią i mięsem mielonym w sosie pomidorowym

pełnoziarnisty makaron z kurczakiem i szpinakiem
 

kotleciki orkiszowe i brokuły

 
 2. Working girl!

Dowody na to, że w pracy też można znaleźć coś ciekawego.

 krótki koncert w ramach pracy
 zwiedzanie statku wycieczkowego Mein Schiff 4


3. Other stuff!

 znalazłam świetne miejsce z jedzeniem (idealne do pracy i na zajęcia) - Loveat!
mają tam kawę (oczywiście), koktajle, kanapki i sałatki - wszystko w bardzo przystępnych cenach
 kolejna przeprowadzka i miliony rzeczy do spakowania

egzaminy i obrona na psychologii - na szczęście wszystko za mną


To już wszystko w ramach podsumowania. Jeśli jest coś, o czym chętnie byście tu przeczytali to dajcie znać - ja postaram się w tym tygodniu wyjaśnić wszystko co zamierzam.

niedziela, 10 maja 2015

Lately #4 - podsumowanie

Ostatnie miesiące ( a szczególnie marzec i kwiecień) były dość ciężkie. Kilka razy miałam takie myśli, że studiowanie dwóch kierunków jednocześnie i praca popołudniami, z której wracam do domu o 21 to nie był najlepszy pomysł.
Nie miałam czasu się wyspać, a co dopiero coś napisać, dlatego to miejsce stało puste przez tyle czasu. Całymi dniami siedziałam (z kubkiem kawy oczywiście) nad notatkami, książkami do magisterki i prezentacji lub przygotowując zajęcia. 
Zostało mi już tylko kilka egzaminów, na szczęście bardziej rozłożonych w czasie, więc w końcu mam chwilę, żeby usiąść spokojnie i wziąć się za pisanie. Bo mimo nawału pracy bardzo mi tego brakowało. Jednak nie chciałam się za to zabierać wiedząc, że nie będę mogła poświęcić temu większej ilości czasu, dlatego czekałam na odpowiedni moment. 
Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku, korzystacie w pięknej majowej pogody i nie przemęczacie się za bardzo.

poniedziałek, 16 marca 2015

Beauty Update

Całkiem niedawno (KLIK) wspominałam o konsultacjach Vichy, w których miałam okazję uczestniczyć. Dla mnie były one przede wszystkim potwierdzeniem tego, co już sama wiedziałam/słyszałam od kosmetyczki, ale jednocześnie dowodem na to, że niestety część osób pracujących w drogeriach mylnie interpretuje potrzeby skóry klientki i bazując tylko na tym co widzi w danej chwili może narobić więcej szkody niż pożytku (to akurat jest długa historia na całkiem oddzielny wpis).

Pokazałam Wam też zakupy i pomyślałam, że część z Was (a już na pewno Zuzanna) może być zainteresowana tym, jak się u mnie sprawdzają. 

(dla przypomnienia moje zakupy)


Miałam okazję wypróbować serum i krem, więc tylko na temat tych dwóch kosmetyków mogę się wypowiedzieć. 

Najdłużej używałam kremu i jestem przekonana, że nie jest to moje ostatnie opakowanie. Świetnie nawilża skórę i sprawia, że jest naprawdę gładka. Moim zdaniem jest lepszy niż krem z witaminą E z The Body Shop, który używałam do tej pory. Nie zapycha porów - mam do tego skłonności i obawiałam się, bo niestety bogate kremy czasem mnie zapychały. Tutaj nic takiego się nie działo. Stosuję go na noc, ale raz dla eksperymentu nałożyłam rano pod makijaż. Podkład się nie rolował, wyglądało w porządku, ale mam wrażenie, że po Uriage AquaPrecis SPF20 makijaż trzyma się dłużej. 

Jeśli chodzi o serum to na razie mam mieszane odczucia. Robi to co powinno - nawilża i wygładza, ale jak na razie nie zachwyciło mnie do tego stopnia, żebym była przekonana, że kupię kolejne opakowanie (jak to było w przypadku kremu). Zobaczymy czy zmienię zdanie jak skończę butelkę.

Wspominałam też o poszukiwaniach idealnego podkładu - nie chcę zapeszać, ale ten, który obecnie używam zapowiada się naprawdę dobrze. Podkład zapewnia średnie krycie i zawiera składniki, które jednocześnie pielęgnują i nawilżają skórę. Cena: ok.155zł/30ml *

Clarins Skin Illusion Natural Radiance Foundation SPF 10


*ja swój kupiłam w Douglasie - w internecie można znaleźć trochę niższe ceny


Moje minimalistyczne postanowienia trzymają się całkiem nieźle - myślę, że w końcu jestem blisko znalezienia ideałów dla większości produktów. Oby tak dalej!