Od zawsze zazdrościłam tym, co są bardzo spontaniczni i nie przejmują się tym, że muszą zmieniać plany. Zawsze podziwiam tych, co nie boją się podjąć ryzyka, żeby spełnić swoje marzenia i robić to co kochają. I choć sama bardzo chciałabym móc tak właśnie robić w swoim życiu, wiem, że nie jest to łatwe.
Uwielbiam planować. Nie lubię zmieniać swoich planów i lubię mieć wszystko pod kontrolą. Jednak czasem dobrze jest zrobić coś spontanicznie, za wszelką cenę dążyć do tego, aby cieszyć się życiem i niczego nie żałować. Czy za 10 lat będziemy pamiętać o tych wszystkich drobnych błędach, które popełniliśmy? Czy raczej zapamiętamy tę jedną rzecz, której nie zrobiliśmy, bo zabrakło nam odwagi?
Nie musimy zaczynać od naprawdę wielkich zmian i przeprowadzić się na drugi koniec kraju, czy nagle zmienić kierunek studiów. Wystarczą drobne rzeczy jak np. sukienka zamiast spodni, mocniejszy makijaż niż zwykle, inne uczesanie czy kolor włosów. Uśmiechnijmy się do przystojniaka spotkanego w tramwaju, zapiszmy się na dodatkowe zajęcia i poznawajmy nowych ludzi. Zróbmy coś, co dotąd było dla nas niekomfortowe, spróbujmy czegoś nowego. Często nie chcemy zmieniać niczego tylko dlatego, że boimy się wyjść ze swojej "strefy komfortu', boimy się opinii innych ludzi. Ale czy warto?
To jest nasze życie i mamy prawo żyć tak jak chcemy. Często w strachu przed tym, co inni o nas pomyślą tracimy wiele szans na zrobienie czegoś fajnego.
Jeśli naprawdę zależy nam na opinii innych, spróbujmy od najbliższych przyjaciół. Powiedzmy/pokażmy im co chcemy zrobić - oni na 100% powiedzą nam prawdę. I jeśli według nich jest dobrze, to cała reszta nie powinna nas obchodzić. To ludzie, którzy nas dobrze znają mają tak naprawdę prawo udzielać nam rad i komentować to co robimy, a nie całkiem obce osoby.
Przykład?
Jeśli całe życie chodzisz w spodniach, bo uważasz, że nie pasują Ci sukienki, spróbuj choć raz to zmienić. Pokaż się najbliższej rodzinie, czy przyjaciółce i zapytaj o zdanie. Po usłyszeniu pozytywnych opinii na pewno poczujesz się lepiej i nie będziesz przejmować się tym, co pomyśli o Tobie sąsiadka czy ktoś spotkany w sklepie.
Nie myślcie, że siedzę sobie wygodnie i wypisuję to wszystko nie wiedząc o czym mówię. Sama przechodziłam przez to wszystko i wiem, że jeszcze długa droga przede mną. Kiedyś byłam dużo mniej pewna siebie i przez to omijało mnie tyle fajnych rzeczy. Kilka drobnych rzeczy zmieniłam dzięki przyjaciółce, która mówiąc mi, że naprawdę dobrze w takiej rzeczy wyglądam i że to i to mi pasuje bardzo mnie podbudowała. Teraz np. nie mam już żadnego problemu z chodzeniem w krótkich sukienkach czy mocniejszym makijażu. Dużo szybciej nawiązuję nowe znajomości. Ostatnio dokonałam jeszcze jednej ważnej zmiany dotyczącej mojej przyszłości i w ostatniej chwili zdecydowałam się na inny kierunek studiów podyplomowych. Doszłam do wniosku, że teraz jest najlepszy czas na robienie tego, co zawsze chciałam robić, a wcześniej jakoś mi nie wychodziło.
Dlatego mam nadzieję, że Wy też zdecydujecie się na coś, o czym zawsze marzyliście, ale dotąd zabrakło Wam odwagi. Coś, co jest poza Waszą "strefą komfortu". Podejmijcie odrobinę ryzyka, abyście kiedyś w przyszłości nie żałowali, że zmarnowaliście szansę.
wszystkie zdjęcia: pinterest.com




Ja zawsze robię co chcę :D wsiadam w auto ze znajomymi widzianymi wcześniej raz w życiu i jadę na drugi koniec Europy czy biegam w sukienkach tak krótkich, że jak się schylę tyłek mi widać do pracy :D Pókim młoda mogę szaleć ;)
OdpowiedzUsuńświetne podejście!
UsuńZgadzam się z Tobą!:)Najważniejsze to nie przestawać się przeistaczać:)
OdpowiedzUsuńNawet najdrobniejsze zmiany wystarczą, żeby poczuć się lepiej i zauważyć to, że się rozwijamy w jakiś sposób ;)
Usuńszaleństwo a spontaniczność to dwie różne rzeczy, ale obie równie ważne! ja spontaniczna jestem niekoniecznie i zmian nie lubię, ale paradoksalnie sama ku nim dążę. i bardzo dobrze, na błędach powinniśmy się uczyć, a nie ich bać. i jeśli mamy na kim się oprzeć, uczmy się na nich jak najczęściej.
OdpowiedzUsuńi w ogóle lepiej zapomnieć o słowie "inni", bo "inni" nie powinni nas w ogóle obchodzić, tym bardziej, że my tak naprawdę nie obchodzimy ich również. więc czerwona szminka, krótka kiecka i do przodu!
p.s. jakie to studia?
świetnie to ujęłaś! najlepiej uczyć się na własnych błędach, jeśli nie wyjdzie to czegoś się nauczymy.
Usuńpsychologia biznesu ;)
Podpisuję się pod tym postem. Jeśli sami nie zmienimy czegoś, nasze życie też się nie zmieni. :) Wychodzenie poza własną strefę komfortu jest dobre ;)
OdpowiedzUsuńcieszę się, że tyle osób jest tego samego zdania ;)
Usuńfajnie to napisałaś :)
OdpowiedzUsuńa widzisz ja całe życie w spodniach,a sukienki raz na 5 lat ;)
cieszę się, że się podoba ;)
Usuńu mnie było dokładnie tak samo,ale postanowiłam to zmienić ;)
Mój ulubiony cytat 'Tam gdzie kończy się Twoja strefa komfortu zaczyna się magia!' :) Życie zgodnie z tą zasadą jest o wiele szczęsliwsze, sama też kiedyś kryłam się w skorupce! Ale akurat wszystko pod kontrolą też lubię mieć :P
OdpowiedzUsuńświetny cytat!
Usuńczasem trzeba po prostu zrobić coś, na co wcześniej nie mieliśmy odwagi ;)