sobota, 13 września 2014

Changes are good.

Od zawsze zazdrościłam tym, co są bardzo spontaniczni i nie przejmują się tym, że muszą zmieniać plany. Zawsze podziwiam tych, co nie boją się podjąć ryzyka, żeby spełnić swoje marzenia i robić to co kochają. I choć sama bardzo chciałabym móc tak właśnie robić w swoim życiu, wiem, że nie jest to łatwe. 

Uwielbiam planować. Nie lubię zmieniać swoich planów i lubię mieć wszystko pod kontrolą. Jednak czasem dobrze jest zrobić coś spontanicznie, za wszelką cenę dążyć do tego, aby cieszyć się życiem i niczego nie żałować. Czy za 10 lat będziemy pamiętać o tych wszystkich drobnych błędach, które popełniliśmy? Czy raczej zapamiętamy tę jedną rzecz, której nie zrobiliśmy, bo zabrakło nam odwagi?





Nie musimy zaczynać od naprawdę wielkich zmian i przeprowadzić się na drugi koniec kraju, czy nagle zmienić kierunek studiów. Wystarczą drobne rzeczy jak np. sukienka zamiast spodni, mocniejszy makijaż niż zwykle, inne uczesanie czy kolor włosów. Uśmiechnijmy się do przystojniaka spotkanego w tramwaju, zapiszmy się na dodatkowe zajęcia i poznawajmy nowych ludzi. Zróbmy coś, co dotąd było dla nas niekomfortowe, spróbujmy czegoś nowego. Często nie chcemy zmieniać niczego tylko dlatego, że boimy się wyjść ze swojej "strefy komfortu', boimy się opinii innych ludzi. Ale czy warto?




To jest nasze życie i mamy prawo żyć tak jak chcemy. Często w strachu przed tym, co inni o nas pomyślą tracimy wiele szans na zrobienie czegoś fajnego. 

Jeśli naprawdę zależy nam na opinii innych, spróbujmy od najbliższych przyjaciół. Powiedzmy/pokażmy im co chcemy zrobić - oni na 100% powiedzą nam prawdę. I jeśli według nich jest dobrze, to cała reszta nie powinna nas obchodzić. To ludzie, którzy nas dobrze znają mają tak naprawdę prawo udzielać nam rad i komentować to co robimy, a nie całkiem obce osoby.

Przykład?
Jeśli całe życie chodzisz w spodniach, bo uważasz, że nie pasują Ci sukienki, spróbuj choć raz to zmienić. Pokaż się najbliższej rodzinie, czy przyjaciółce i zapytaj o zdanie. Po usłyszeniu pozytywnych opinii na pewno poczujesz się lepiej i nie będziesz przejmować się tym, co pomyśli o Tobie sąsiadka czy ktoś spotkany w sklepie.

Nie myślcie, że siedzę sobie wygodnie i wypisuję to wszystko nie wiedząc o czym mówię. Sama przechodziłam przez to wszystko i wiem, że jeszcze długa droga przede mną. Kiedyś byłam dużo mniej pewna siebie i przez to omijało mnie tyle fajnych rzeczy. Kilka drobnych rzeczy zmieniłam dzięki przyjaciółce, która mówiąc mi, że naprawdę dobrze w takiej rzeczy wyglądam i że to i to mi pasuje bardzo mnie podbudowała. Teraz np. nie mam już żadnego problemu z chodzeniem w krótkich sukienkach czy mocniejszym makijażu. Dużo szybciej nawiązuję nowe znajomości. Ostatnio dokonałam jeszcze jednej ważnej zmiany dotyczącej mojej przyszłości i w ostatniej chwili zdecydowałam się na inny kierunek studiów podyplomowych. Doszłam do wniosku, że teraz jest najlepszy czas na robienie tego, co zawsze chciałam robić, a wcześniej jakoś mi nie wychodziło.

Dlatego mam nadzieję, że Wy też zdecydujecie się na coś, o czym zawsze marzyliście, ale dotąd zabrakło Wam odwagi. Coś, co jest poza Waszą "strefą komfortu". Podejmijcie odrobinę ryzyka, abyście kiedyś w przyszłości nie żałowali, że zmarnowaliście szansę.




wszystkie zdjęcia: pinterest.com





poniedziałek, 8 września 2014

Przeprowadzka 2# - w domowym zaciszu.


Dziś czas na kolejny post z przeprowadzkowej serii. Tym razem skupimy się na dość przyjemnej rzeczy, czyli dekoracjach. Podam Wam kilka przykładowych przedmiotów, które sprawią, że poczujemy się jak w domu bez względu na to gdzie teraz mieszkamy.


1. Ciepłe koce i kolorowe poduszki.
Zbliża się jesień i idealnym pomysłem będzie spędzenie tego czasu w przytulnym pokoju. Poduszki w ulubionych kolorach i ciepły koc sprawią, że nie straszna nam będzie brzydka pogoda. Będzie nam ciepło i przyjemnie i z radością będziemy wracać do takiego miejsca.




2. Ulubione kubki.
Następną bardzo istotną rzeczą jest kubek. Im większy tym lepszy - więcej gorącej herbaty czy czekolady się w nim zmieści. Ulubiony kubek również będzie nam przypominał o miłych wspomnieniach i nawet daleko od domu będzie nam się z nim kojarzył.




3. Ukochane książki.
Książki są dobre na wszystko. Nawet jeśli mamy zły humor, czy jesteśmy przemęczeni (Top 5: sposoby na relaks) przeniesienie się choć na chwilę do innego, wymyślonego świata dobrze nam zrobi. 




4. Ramki i obrazki.
W kwestii typowo dekoracyjnej bardzo ważne są ramki. Możemy w nich umieścić zdjęcia naszej rodziny czy przyjaciół lub wydrukować jakieś obrazki. Mogą to być ulubione cytaty lub motywujące hasła. Cokolwiek wybierzemy taki dodatek sprawi, że pokój stanie się bardziej przytulni, a my z radością będziemy w nim przebywać.





5. Świeczki i kwiatki.
Jak już przebrnęliśmy przez część wizualną, możemy zabrać się za część zapachową. Nic tak nie poprawia humoru i nie dodaje uroku pomieszczeniu jak piękny zapach. Możemy zdecydować się na świeczki zapachowe - będą zarówno fajnym kolorystycznym akcentem w naszym pokoju jak i będą pełnić funkcję zapachową lub kwiaty. Oba pomysły świetnie sprawdzą się nawet w małych pokojach, bez problemu dobierzemy odpowiedni kolor i zapach.




Zapraszam Was do wzięcia udziału w krótkiej ankiecie (w prawej kolumnie na samej górze) dotyczącej ostatniego postu w przeprowadzkowej serii.


Chętnie dowiem się jakie elementy we wnętrzu są dla Was taką "namiastką domu", co sprawia, że dobrze czujecie się w takim pomieszczeniu.


sobota, 6 września 2014

Przeprowadzka #1 - o tym jak ważna jest lista.

Dzisiaj mam dla Was pierwszy post dotyczący przeprowadzki. Jak informowałam Was już wcześniej znalazłam w końcu pokój i w połowie września się przeprowadzam. To już czwarty rok, kiedy ze względu na studia nie mieszkam w rodzinnym domu, więc pomyślałam, że jest to dobra okazja do podzielenia się kilkoma wskazówkami. Może to być przydatne dla tych osób, które w tym roku dopiero zaczynają studia i chcą, żeby cały ten proces przebiegł sprawnie i bezboleśnie.

Na początku bardzo istotna rzecz, czyli robienie listy. Może się to wydawać bezcelowe, ale zrobiona odpowiednio wcześnie może nam naprawdę pomóc. U mnie sprawdzają się znakomicie dwie różne listy.


1. Lista rzeczy do spakowania.
Na pierwszy ogień pójdzie ta najbardziej oczywista. Warto ją zrobić w pewnym wyprzedzeniem i co jakiś czas ją czytać. Po pierwsze, mamy dużo czasu, aby dopisać kilka ważnych rzeczy, które wyleciały nam z głowy podczas pisania. Po drugie, możemy wykreślić część z nich, kiedy uznamy, że jednak nie potrzebujemy piętnastu kubków czy siedmiu pudełek. Chodzi o to, aby mieć okazję na przeanalizowanie tego, co chcemy ze sobą zabrać. Jest to zdecydowanie lepsze niż pakowanie się na ostatnią chwilę i zastanawianie się, czy na pewno zabraliśmy ze sobą wszystkie niezbędne rzeczy. Oszczędzamy czas i nie stresujemy się aż tak bardzo. 
Lista jest też namacalnym dowodem na to, co już zostało spakowane, a co jeszcze trzeba dołożyć. Nie musimy przekopywać wszystkich kartonów, żeby się upewnić, czy na pewno znajdziemy tam ulubioną książkę czy zeszyt. Wykreślając kolejne pozycje z listy widzimy czarno na białym na jakim etapie pakowania jesteśmy.

2. Lista rzeczy do kupienia.
Kolejną ważną listą jest lista zakupów. Może ona dotyczyć rzeczy, które chcemy kupić przed i/lub po przeprowadzce. Najlepiej podzielić ją według konkretnych sklepów, żeby o niczym ważnym nie zapomnieć. Dobrze jest też korzystać (jeśli to możliwe) ze stron internetowych danych miejsc. Często mają dostępne katalogi lub spisy rzeczy, które tam znajdziemy. Ułatwi to nam zakupy.
Warto dokupić część rzeczy już po przeprowadzce, zwłaszcza jeśli nie wiedzieliśmy wcześniej jak dokładnie nasz pokój będzie wyglądał (tak jest np. w przypadku akademików - zazwyczaj są dostępne zdjęcia pomieszczeń, ale wiadomo, że nie oddadzą one w 100% rzeczywistości). Poza tym, nawet jeśli wiemy czego potrzebujemy, podczas rozpakowywania może się okazać, że jest jeszcze kilka rzeczy, które koniecznie musimy dokupić - np. pudełka czy drobiazgi do dekoracji.


Obie te listy są dla mnie wybawieniem co roku. Dzięki nim nie muszę się martwić, że o czymś zapomniałam. Jestem na etapie robienia zakupów tu na miejscu i planowania małej wyprawy do IKEI już po przyjeździe. Lista rzeczy do spakowania ciągle się rozrasta, ale staram się dokładnie analizować każdą rzecz - mam już wprawę i jestem w stanie przewidzieć, czy na pewno jej potrzebuję.

Mam nadzieję, że jeśli Was również czeka w najbliższym czasie przeprowadzka skorzystacie z moich rad i dzięki tym listom wszystko pójdzie sprawniej.

W tym miesiącu przewiduję więcej postów związanych z przeprowadzką i dekorowaniem mojego nowego pokoju, jeśli macie jakieś sugestie, o czym powinnam napisać - dajcie znać.

edit: zapraszam Was do wzięcia udziału w krótkiej ankiecie (w prawej kolumnie na samej górze) dotyczącej ostatniego postu w przeprowadzkowej serii.

Chętnie dowiem się o Waszych doświadczeniach z przeprowadzkami, co u Was sprawdza się najlepiej i co robiliście, żeby wszystko poszło szybko i bezproblemowo.




niedziela, 31 sierpnia 2014

Aktualizacja || Blog Update

Przez ostatni tydzień prawie nie zaglądałam na bloga. Dziś w końcu znalazłam chwilę czasu, żeby opowiedzieć Wam co się przez ten czas działo. Osoby śledzące mnie na Instagramie mogą domyślać się o co chodzi.

Udało mi się załatwić dwie istotne sprawy - odebrać dyplom (oficjalnie mam już papier na to, że skończyłam studia I stopnia) i znaleźć mieszkanie. O ile ta pierwsza kwestia była tak naprawdę tylko formalnością, to ta druga była o wiele poważniejsza. Każdy kto szukał kiedyś mieszkania czy pokoju wie jak ciężko znaleźć coś idealnego. Ja po miesiącu intensywnego szukania miałam już dosyć (wspominałam o tym pisząc post o Sposobach na relaks). Na szczęście w końcu się udało znaleźć coś zbliżonego do tego, co chciałam. Jedynym minusem jest lokalizacja, ale odrobina spaceru na przystanek mi nie zaszkodzi. Przestałam się łudzić, że znajdę coś idealnego - tak dobrze to nie ma! Ale najważniejsze jest to, że mam gdzie mieszkać i za dwa tygodnie się wprowadzam.

W związku z przeprowadzką czeka mnie znowu mnóstwo zakupów i spędzę dużo czasu na urządzaniu pokoju, więc pewnie nie będzie mnie zbyt często w sieci. Jednak pomyślałam, że mogę to wykorzystać i postarać się przez ten wrzucać posty, które będą dotyczyć tego co będę robić - wszystko związane z przeprowadzką, urządzaniem i porządkami (zwłaszcza w kosmetykach - kierując się zasadą minimalizmu - poświęciłam mu poprzedni post - stwierdziłam, że przeprowadzka to idealny czas, żeby na dobre pozbyć się nieużywanych kosmetyków, po co mi dodatkowy bagaż).

Od października wracam już z regularnym blogowaniem i różnorodnością tematów, więc jeśli jest coś, o czym chcielibyście przeczytać dajcie znać w komentarzach lub przez zakładkę 'kontakt' po prawej stronie.